Zapisz się do naszego newslettera
aby otrzymywać najświeższe informacje

Znajdź
nas na:

FB

Uczestniczki warsztatu "Wybaczanie w kręgu" IV Edycji Festiwalu Babskie Lato 2013
Powiększ
Warsztat: Radykalne Wybaczanie w Kręgu
Autorka relacji: Katarzyna Dziubałka

Chciałabym bardzo podziękować Akademii Kobiet Sukcesu oraz Sylwii Kalinowskiej za zorganizowanie warsztatu poświęconemu Radykalnemu Wybaczaniu w ramach Babskiego Lata. Osobiście brałam udział już w wielu warsztatach, ale ten był wyjątkowo odkrywczy i uzdrawiający. Przed warsztatem czytałam już książkę na temat metody Radykalnego Wybaczania, natomiast dopiero na warsztacie znajdując się w kręgu poczułam moc tej metody. Bardzo podobało mi się, iż Sylwia wykorzystała równo 3 godziny na praktykę wybaczania metodą Tippinga, tak abyśmy skorzystały jak najwięcej. Profesjonalne podejście oraz niezwykła atmosfera Inspiration Space pozwoliła mi na pełne przeżycie tego warsztatu. Wybaczanie nie jest łatwe, często nawet nie pamiętamy, że mamy coś do wybaczenia. Natomiast nasze ciało pamięta wszystko, stąd blokady w ciele i zatrzymana energia życiowa. Zaskoczyło mnie to, jak dużo mam jeszcze do wybaczenia, jakie emocje wywołały we mnie uczucia związane z wybaczaniem i cieszę się, że udało mi się wejść w ten niesamowity proces. Wybaczając innym wybaczamy przede wszystkim sobie, znika żal i poczucie winy, a na to miejsce pojawia się kreatywność, pasja i chęć do życia :)




Warsztat: Radykalne Wybaczanie w Kręgu
Autorka: A.P.


            O Radykalnym Wybaczaniu słyszałam już wcześniej. Nawet kupiłam sobie książkę i zaczęłam ją czytać, ale w zamęcie codziennych zajęć zapomniałam o niej i o „całym tym podejściu”.

Nie musiałam jednak długo czekać, by metoda sama się o siebie upomniała. Stanęłam przed koniecznością uświadomienia sobie swojej śmiertelnej choroby i totalnego życiowego impasu. Postanowiłam, że pierwsze co zrobię jak sprzedam gitarę i aparat fotograficzny to wybiorę się na sesję Radykalnego Wybaczania do Sylwii Kalinowskiej. Gitary ani aparatu nie udało mi się sprzedać, ale w prezencie od losu dostałam zaproszenie do udziału w ceremonii Radykalnego Wybaczania w ramach Babskiego Lata.

Dużo już nad sobą pracowałam i wiele kwestii poruszanych w trakcie ceremonii miałam już „przerobione”. Może nawet czułam się lepsza, że niektóre problemy już mnie tak głęboko nie dotykają. Zaskoczyło mnie jednak to, co mnie przywiodło na ten warsztat – ta cała choroba! Do tej pory się z nią nie utożsamiałam, a okazało się, że bardzo głęboko się we mnie wżarła. Zaskoczyła mnie tym dławiącym wręcz płaczem.

Kończąc ceremonię Sylwia, powiedziała, że najbliższe dwa tygodnie są bardzo ważne: mogą pojawić się w nas emocje poruszone w trakcie ceremonii, które będą dopraszać się „wypłakania”, „wykrzyczenia” - po prostu pobycia z nimi, by się od nich ostatecznie uwolnić. Już wtedy byłam zła. O jaka byłam zła! Że jest mi tak źle! Że to wszystko przez tą osobę, przez tą i tamtą! I że muszę wracać teraz do tego swojego całego bagienka!

I wcale mi nie przechodziło. Wzięłam się więc za wypełnianie arkuszy Radykalnego Wybaczania. I nie wiem co się stało – zapanował we mnie jakiś pokój; jakaś zgoda, że wszystko wydarzyło się i jest w jak najlepszym porządku; i uznanie dla geniuszu tych wszystkich splotów wydarzeń. Już ta, i ta i tamta osoba mnie tak nie wkurzają. Mogę nawet powiedzieć, że pojawia się we mnie współczucie, wdzięczność i miłość wobec tych najbliższych „krzywdzicieli”. Nie oznacza to, że się na nich nie złoszczę – chyba po prostu przestaję żywić do nich urazę. Co ciekawe, ich zachowanie wobec mnie się zmieniło na bardziej serdeczne (?). A dalsze osoby, które niechlubnie zapisały się w mojej historii jakby zbladły i straciły na znaczeniu na rzecz mojego obecnego „tu i teraz”.

W międzyczasie wydarzyło się kilka miłych rzeczy. Dostałam zgodę na rozłożenie na raty opłaty za kurs doszkalający i w odpowiedzi na wniosek o dofinansowanie studiów zaproszono mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Zrobiłam 2 komplety biżuterii, przerobiłam dwie koszule i zaczęłam szyć torebkę. Pierwszy raz od 4 lat byłam na imprezie i jak na osobę, która tak długo izolowała się od ludzi całkiem dobrze się bawiłam. I pierwszy raz od roku poczułam rozkosz w trakcie kochania się.

A minął dopiero tydzień od ceremonii i jeszcze kilka arkuszy nt. pewnych sytuacji czeka...




Warsztat: Radykalne Wybaczanie w Kręgu
Autorka relacji: Iwona Pawłowska


W chwili, kiedy podjęłam decyzję, że wezmę udział w Babskim Lecie wiedziałam, że jednym z ważniejszych warsztatów dla mnie będzie Radykalne Wybaczanie w Kręgu. Czułam, że mam wiele do wybaczenia innym, ale też sobie. Z metodą Radykalnego Wybaczania wg Tippinga nigdy wcześniej się nie spotkałam i nie miałam najmniejszego pojęcia na czym ona polega.


Po warsztatach z Sylwią Kalinowską, która stała mi się niezwykle bliska już w momencie, gdy uścisnęłam jej dłoń na powitanie, czuję się niezwykle lekka na duchu. Warsztaty uświadomiły mi, dlaczego na swojej drodze spotykamy takie, a nie inne dusze i co one chcą nam przekazać, a my sami dowiadujemy się,  jakie lekcje mamy w życiu odrobić. Warsztat ów dostarczył mi niezwykłych emocji, a ja sama czułam w sobie fizycznie przypływ ogromnej porcji energii. Energii i mocy, które wstąpiły we mnie w miejsce ustępujących negatywnych emocji. I poczułam ogromną wdzięczność do ludzi, którzy poprzez dostarczanie mi negatywnych bodźców uświadomili mi, jak wielką czynią mi przysługę i jakimi wspaniałymi są dla mnie nauczycielami. I zasada, kiedy uczeń jest gotów to znajduje nauczyciela wypełniła się i stała się ciałem. Dla mnie ów warsztat był swego rodzaju zamknięciem pewnego etapu w moim życiu i początkiem czegoś nowego i pięknego.


Forma i sposób przeprowadzenia warsztatu sprawiły, że przebyłam w ciągu paru godzin niezwykle długą podróż, u kresu której znalazłam spokój, ukojenie, a jednocześnie przypływ nowych sił witalnych. Polecam go każdemu, kto czuje się przytłoczony poczuciem winy, krzywdy i jest pełen wewnętrznego bólu.

  IV edycja Festiwal Babskie Lato 2013

A.

Powiększ

Pani Sylwio,
Jeszcze raz dziękuję za wczorajszą pomoc - naprawdę mi Pani pomogła.
Niech Dobre Anioły nadal pomagają w Pani Misji.
Piszę dziś rano po wczorajszej wieczornej sesji EFT.
Położyłam się spać ok. 23.00 i nie pamiętam kiedy zasnęłam. Nie przebudziłam się,gdy do łózka przyszła w nocy córka.  Pierwsze przebudzenie było ok. 4.00 i znowu do 6.30 zasnęłam.
Dziś na końcówce nosa odczuwam lekkie kłucie... EFT DZIAŁA!!!
Pozdrawiam raz jeszcze


Stowarzyszenie Inicjatyw Kulturalno-Rozwojowych "Z Uśmiechem", organizator Festiwalu Babafest.pl

Powiększ

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Re.

Powiększ

A wczoraj dostałam takiego miłego e-maila:))) Jestem wdzięczna i wzruszona, dziękuję:) Mam nadzieję, że autorka nie będzie mi miała za złe, ale nie mogłam się powstrzymać, bo to jeszcze jeden dowód na to, że to co robię ma SENS:)

"Część Sylwia,

Piszę dopiero dzisiaj, dziękuję, za wsparcie, za słowa nie poddawaj się:) Kiedy piszę do Ciebie jestem po lekturze „Radykalnego wybaczania”. Nigdy potem, po warsztatach nie wracałam do lektury, raz po raz słuchałam tylko płyty z 13-toma krokami. Teraz kiedy odkurzyłam arkusze wybaczania, wiem, jakie cuda mogą uczynić:)

Być może się powtórzę, pisząc z perspektywy czasu,wiem, iż spotkanie z Tobą, te warsztaty, tamte wydarzenia, nie były dziełem przypadku a wręcz przeciwnie, mocno zapisały się w moim sercu, dały mi wówczas dobrego kopa do życia! Tak jak wówczas, tak i dziś, mają ogromne znaczenie.

Na swojej drodze, spotykałam różnych trenerów, ale to spotkanie z Tobą, nigdy potem, różne warsztaty czy spotkania, nie wywarły aż takich emocji, mimo, iż minęło dość dużo czasu, to spotkanie jest wciąż we mnie żywe. Podczas tamtych wydarzeń, nigdy potem, nie spotkałam się w tak mocnej konfrontacji z samą sobą, za co ogromnie Ci dziękuję:) Dziękuję za to, iż bezpiecznie przeprowadziłaś mnie a przede wszystkim pokazałaś cały proces wybaczania, który jest kluczem do dobrego życia.

[...] Daję sobie czas, odpowiedziałam sobie na kilka pytań. Jestem pewna, że się spotkamy, usłyszymy, mówię zatem do zobaczenia, do usłyszenia…Sylwia, dziękuję, że jesteś…
R.


I.Z. uczestniczka warsztatów weekendowych Emocjonalny Detoks 2013

Powiększ

Witam Cię.
Tak naprawdę to już następnego dnia po warsztatach chciałam do Ciebie Sylwio
zadzwonić ,potem pomyślałam ,że lepiej będzie napisać meila a w końcu nie
zrobiłam nic.Nawet nie wiem od czego zacząć.Kiedy wracałam do domu po
warsztatach czułam się jakoś dziwnie,serce waliło mi jak opętane dopiero
kiedy zaczęłam z mężem rozmawiać powoli było coraz lepiej.Tak wiele
zmieniłaś w moim życiu chyba powinnam napisać naszym życiu.Jesteś wspaniałą
osobą.Można się od Ciebie tak wiele nauczyć.Ten wewnętrzny spokój który tak
bije od Ciebie.Przeprowadziłam wiele rozmów z bliskimi (córką, mężem,moim
tatą)to było mi a także im bardzo potrzebne.Czuje wewnętrzny spokój,tak
jakby cały ten gniew,złość gdzieś odeszły bo żyje mi się lżej.Nie pamiętam
czy kiedykolwiek tak dużo rozmawialiśmy z mężem jak teraz.Nagle mamy tyle
wspólnych tematów i widzę w Jego oczach ,że patrzy na mnie
inaczej.Pewnie zawsze tak było tylko tego nie widziałam. Z córką kontakty
mam już dużo lepsze ,przeprosiłam Ją za wszystko.Zdarzają się oczywiście
gorsze dni ale to chyba normalne. Córka jest w takim wieku,że lubi się
troche buntowač, robić na przekór.Staram się za bardzo Jej nie
pouczać. Niedawno przeczytałam książke Radykalne Wybaczanie i muszę Ci
powiedzieć, że znowu wzbudziła we mnie ogromne emocje. Gdyby ktoś mi kiedyś
powiedział, że będe uczestniczyć w tych warsztatach i tak wiele zmienią w
moim życiu.....Aż ciężko uwierzyć,że te dwa dni zrobiły taką rewolucje w
moim życiu.Z całego serca dziękuje Ci za wszystko. I.Z.


Ela

Powiększ

Witaj Sylwio !:)
 
Ja dopiero od dwoch dni jestem w domu. Jak widzisz duzo jeszcze podrozowalam i nie mialam mozliwosci skonfrontowania sie z rzeczywistoscia w ktorej zyje... teraz jednak dopiero wiem, co to znaczylo, jak odrazu  dziewczyny wracaly do swojego miejsca...
do swoich srodowisk w ktorych zyja...
 
Ja czulam sie silna i bezpieczna, gdy wyjezdzalam z Sabinowa....i tak bylo przez caly czas podrozy.Mialam juz inna swiadomosc tego co mnie spotyka, wiedza zdobyta podczas warsztatow pomogla mi wiele zrozumiec.
 
Mysle sobie, ze chyba tylko ja swoim rozumem i logika bardzo chcialam przezyc to jak najglebiej...ale gdzies tam w zakamarkach duszy...pozostalam nieco zamknieta...
Widzialam jak dziewczyny przezywaja to gleboko...gdzie wtedy byly moje emocje ?.. dlaczego nie mialam tej wrazliwosi, ktora mam na codzien, a ktora mnie wrecz osacza, bo wszystko przezywam tak gleboko...
 

 Sylwio, moja droga... Wiem jak bardzo duzo zalezy ode mnie. Jednak czuje, ze walcze ze soba wewnetrznie by cos zmienic... Czuje wyrazne rozdwojenie na to co powinnam i to co naprawde czuje. Pamietam jak mowilas o naszym EGO.... i to chyba ono tak dominuje ze teraz, to swiadomie sie temu przeciwstawiam .... tak poprostu...
 
 Sylwio, wiem, ze duzo pozytywnego wynioslam z pobytu na warsztatach, potrafilas wspaniale dzielic sie swoja wiedza, wykazujac duzo zrozumienia i taktu.  Mam piekne wspomnienia z naszego wspolnego obcowania ,z tych przegadanych wieczorow...ciesze sie ze Cie poznalam i mam wrazenie jakbym Cie znala od dawna !
 
Pozdrawiam Cie cieplutko.


Bożena, uczestniczka warsztów Emocjonalny Detoks

Powiększ

Warsztaty to coś niesamowitego, do tej pory nie mogę w to uwierzyć :-)  To jakieś  CZARY!!
Czuje się dobrze, chociaż do tej pory chce mi się plakać.. i to robię ;-)
Mam też duzo pytań do Ciebie i chcialabym się z Tobą spotkać.
Chciałabym Ci bardzo podziękować za to co robisz, bo to jest coś niesamowitego i bezcennego. Nie rezygnuj z tego nigdy!!! DZIĘKUJĘ!
Do usłyszenia.
Pozdrawiam serdecznie


Anna Klimaszewska, uczestniczka warsztatów Emocjonalny Detoks na Mazurach

Powiększ

Witam!

Złość jest przecudnym niesamowitym uczuciem...zwłaszcza gdy wypełnia całkowiecie ciało od końców palców u rąk i nóg aż po czubek głowy...daje niesamowitą siłę i poczucie kontroli, władzy nad sobą... co jest jednoznaczne z wyjściem z roli biednej przestraszonej ofiary....


Uczucie niemocy też jest czymś niesamowitym, zwłaszcza w kontekście bycia odpowiedzialnym, za czujeś uczucia...a nie tylko pogodzenia się z czymś nieuchronnym...
Gdy zaczynam odczuwać frustracje w zwiazku z tym, że ktos może coś jakoś czuć przeze mnie to "odpalam" sobie to uczucie niemocy i frustracja mija...


Wiele jest tego...długo by pisać...

W każdym bądź razie uwierzyłam w końcu, że uczucia są jednak bezpieczne... !!!
Może na ten moment niekoniecznie ich wyrażanie ale przeżywanie...dopuszczenie ich do siebie...Nawet moja terapeutka we wtorek była wzruszona...że poczułam empatię do siebie i innych... (skoro się wzruszyła to chyba byłam wiarygodna:)))) )

Mam na ten moment większy kontakt ze sobą...a dziś w nocy obudziłam się bo poczułam tak jakby ktoś mnie ukłuł w kark i "spuściło się" poczucie winy...

myślę, że takich odkryć będzie więcej, dlatego nie chcę się rozpisywać...
miałam napisać po "ustawowych" dwóch tygodniach i zdać relację :) ale skoro dostałam zachęte...:) to skrobnę kilka zdań...

Mam nadzieje że to nieodwracalne..:))

Dla mnie osobiście zadziwiające było, że naszym wspólnym tematem był brak zaufania...
Ale... znalazłam juz wtedy na warsztacie zdarzenie....dopiero w domu sie rozjaśniło...
bo początkowo myślałam ze to głownie wstyd jest z tym zwiazany...

Mam też nadzieje, ze to uczucie pewności będzie się umacniać...

Dotknęłam tak jak Sylwio mówiłaś kawałka swojej tożsamości..czegoś ważnego..

Wydaje mi się też, że pomimo całego oporu mojego dostałam więcej niż się spodziewałam...


Ogólnie apropo metody to kiedyś byłam bardzo sceptyczna jakoś kojarzyło mi się z wróżkami, szamaństwem...
Ale widząc zmiany u koleżanki stwierdziałam, że zaryzykuję...
Nie chciało mi się jechać do Warszawy, wybrałam Mazury, bo wydawało mi się bliżej...no w jedym miejscu z noclegiem..i nie żałuję...mimo lęków,,i mimo, tego że terapeutka mogłaby mi zabronić !!! gdybym sie pochwaliła...

W moim odczuciu... jest to bardzo bezpieczna metoda...

Tutaj raczej czuje jakby to powiedzieć...takie "zakotwiczenie" uczuć..


Będzie dobrze..

Bardzo mi się podobało...domowa atmosfera...dająca poczucie bezpieczeństwa..miły wystrój i kawa i ciachoo i przemiłe sympatyczne towarzystwo...

Ps.4
Chyba też nie chciałam wracać do domu, bo stałam na przystanku i czekałam na autobus spoglądając w przeciwnym kierunku po czym wyjechał mi zza pleców...i musiałam go gonić :)))

Dziękuję Sylwio:)


Anna

Powiększ

Sylwia,
pomyślałam sobie, że muszę podzielić się z Tobą moim dzisiejszym odkryciem :)To, moim zdaniem, kolejna rzecz, która przydarza mi  się "po Satori".
Nie wiem czy pamiętasz - przed grą miałam na plecach ,a właściwie przed sobą , ciężar przodków do dźwigania. Uosobieniem tych oczekiwań przodków była moja Mama. Rzadko ją widuję, bo to zwykle nerwowe wydarzenie ;) Zawsze bardzo łatwo jedno jej słowo wyprowadzało mnie z równowagi i chwiało emocjami. Wielokrotnie wybaczałam jej, ale także sobie, że nie jestem idealną córką.
 
Dziś byłam u Mamy ( od gry widziałam ją drugi raz). Mówiła to, co zwykle i tak, jak zwykle. ALE PO RAZ PIERWSZY w  ogóle mnie to nie ruszało. Jakby to nie były sprawy , które mnie dotyczą. Jakbym słuchała po prostu znajomej osoby. Zero emocji, spokój. Moje córki jak zwykle pytałały, dlaczego babcia musi być "taka trudna". I moje odpowiedzi dla nich  też były zupełnie inne niż kiedyś - spokojne, rzeczowe, typu "któż z nas nie bywa trudny na swój sposób". Czyli - jest we mnie akceptacja dla jej sposobu bycia. Ja żyję swoim życiem, ona swoim. Nie próbuję jej do niczego nakłaniać, tłumaczyć jej. To, że ona ma oczekiwania wobec mnie ( np.żebym została lekarzem), nie znaczy już, że ja muszę te oczekiwania spełnić. Jakbym poczuła, że jestem na swojej, osobnej ścieżce.
 
Niesamowite wrażenie.
 
Tak właśnie stopniowo w czasie dzieją się lub otwierają różne rzeczy - moim zdaniem jako efekt gry Satori.
[...] myślę, że jeszcze trochę "odkryć" przede mną.
 
Serdecznie i z wdzięcznością Cię pozdrawiam:)


Akademia Kobiet Sukcesu, Festiwal Babskie Lato

Powiększ


Akademia Kobiet Sukcesu

Powiększ


ROSSI Irena Minciel

Powiększ


Beata Szałas

Powiększ


| 1 | 2 | 3 | Następna rekordów: 26, strona 1 z 3





Czym jest coaching dla kobiet? To proces przebaczenia, rozwijania swego własnego potencjału, talentów, a także realizacja założonych celów. Skierowany jest do kobiet, które potrzebują zmiany, chcą odnaleźć szczęście oraz właściwy kierunek w życiu. Coaching warsztaty dla kobiet oraz szkolenia pomogą Ci w nabyciu nowych umiejętności i zachowań, a także w eliminacji ograniczeń. Sesje coachingowe to rozmowa oparta na otwartości, szczerości i zaufaniu. Prowadzę life-coaching (rozwój osobisty dla kobiet), coaching przebaczenia, wybaczenia, warsztaty i psychoterapię. Sprawdź jak wspaniale jest być szczęśliwą i spełnioną kobietą, która ma świadomość swojej własnej wartości!

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej o plikach cookies znajdziesz na stronie wszystkoociasteczkach.pl





COPYRIGHT © 2017
coachingdlakobiet.com
realizacja: agencja interaktywna intellect.pl